piątek, 14 stycznia 2011

Koszt wiedzy

Czy wiedza musi tyle kosztować? Każdy, kto uczęszczał do jakiejkolwiek szkoły wie, o czym mówię, a przecież uczęszczali wszyscy. Analizując ten problem doszedłem do wniosku, że koszty nauki to nie tylko czesne czy dojazdy. Najdroższe są rzeczy, które nie mają z tym nic wspólnego. Na przykład pisanie wypracowań. Koszt godziny nauki prowadzonej przez dobrego nauczyciela to jakieś pięćdziesiąt złotych, przy trudniejszych przedmiotach korepetycje są jeszcze droższe. Ale z tego nie każdy korzysta. Więc nie wydaje pieniędzy. Ale ma inne wydatki. Na przykład podręczniki. Rodzicie dzieci z dowolnej klasy wiedzą ile kosztuje komplet książek, studenci wiedzą ile kosztują opracowania na studia. Dlatego taką popularnością cieszą się różnego rodzaju gotowoce i tego typu publikacje. Są o wiele tańsze, więc chętniej kupowane. Ale przecież ściąga nie zapewni wiedzy, pozwoli, co najwyżej zdać egzamin. Ale cóż, koszt zakupu podręczników powoduje wybór tańszych i dużo gorszych publikacji. Koszty nauki jednym słowem są bardzo wysokie. Właśnie przez to wiele osób nie uczy się po skończeniu szkoły średniej tylko swoje kroki kieruje do pracy. I to nie jest dobre. Przez wysokie koszt wiele osób nie ma szans na dobrą edukacje. Radzą sobie w życiu, ale zawsze pozostaje niedosyt, smutek, spowodowany tym, ze nie mogli ukończyć jakiegoś kierunku studiów. Ja również należę do takich osób. Finanse zmusiły mnie do rezygnacji, na drugim roku prawa. Czy żałuję? Oczywiście. Ale stało się i już. Jestem zmuszony radzić sobie bez wyższego wykształcenia. Ale mam cicha nadzieję, że uda mi się coś skończyć. Choćby zaocznie, dla siebie.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Praca dla korepetytora

Słowa, które wpisujemy w Internecie mogą przesadzać o tym, czy znajdziemy interesującą nas informacje czy też nie znajdziemy. Zawsze się śmieję widząc jak ludzie traktują komputer jak drugiego człowieka wpisując w wyszukiwarce internetowej na przykład: czy muszę użyć tłuszczu do smażenia pierogów? Wyszukiwarki to tylko programy komputerowe, dlatego polecenia im wydawane muszą być krótkie i jasne. Więc zamiast pisać praca dla korepetytora wystarczy: praca korepetytor. Wyszukiwarka to zrozumie, prawidłowo odczyta i wyświetli wyniki wyszukiwania. Podobnie jest na przykład przy szukaniu pracy. Lepiej wpisać zlecenia niż chociażby: sposób dorobienia do pensji. I tak jest z wieloma innymi frazami. Niestety większość internatów o tym nie wie. JA wiem z własnego doświadczenia, ale dlatego, że doglądam jednej strony i widzę, co ludzie wpisują, żeby się na nią dostać. Strona jest o chorobach, ludzie wpisują na przykład zlecenia, lub, co mnie zadziwia, po prostu jedną literę n. Ja tego nie pojmuje. Sam z wyszukiwarkami porozumiewam się bez kłopotu. W końcu to tylko maszyny. Jak wpisze do nich grafik freelancer to mam oferty pracy a jak wpisze słowo maluch mam strony o moim ulubionym samochodzie. I tak to powinno działać. A większość ludzi powinna się o tym dowiedzieć. Wpisując tak dziwne hasła sami widzą brak efektów. Czy nie lepiej się tego nauczyć i pytać wyszukiwarkę mądrze? Wtedy z pewnością wyświetli nam to, czego szukaliśmy a nie jakieś przypadkowe strony, które nie wiadomo, do czego przypiąć.

czwartek, 9 grudnia 2010

eKorki - wartościowa edukacja?

Od wielu miesięcy pracuje w sieci. Wcześniej prowadziłem własną firmę. Zajmowałem się prowadzeniem lekcji z matematyki i przedmiotów ścisłych. Pieniądze z tego były, zlecenia miałem na bieżąco. Więc nie powinienem był narzekać. A jednak coś mi nie odpowiadało. Lubiłem jeździć do ludzi, pracować, nawet ciężko, jednak nie byłem do końca usatysfakcjonowany. Wiele razy narzekałem, że muszę realizować korepetycje za dwadzieścia złotych, bo trudno odmówić. Z zainteresowania zacząłem szukać po pracy czegoś innego. Komputer zawsze był moim drugim domem, więc ekorki wydały mi się najlepszym pomysłem. Początkowo była tylko dodatkiem, pozwalała dorobić do tego, co zarabiałem podczas czyszczenia dywanów. Ale szybko się zorientowałem, że ten dodatek jest spory i zaczyna być jeszcze lepszy. Zaczałem myśleć: czyszczenie dywanów to koszty proszku, dojazdu, zużycia urządzenia. Zlecenia prac oferowane w sieci to koszty zerowe. Poświęcam swój czas i zarabiam na tym. Wybór w takiej sytuacji był jasny. Wybrałem komputer i pracę, jaką mi oferuje. Jestem bardzo zadowolony, jest mi łatwiej, choć często jest to praca bardziej czasochłonna. Ale muszę powiedzieć, że czasami tęsknie za tym, żeby pogadać na zleceniu z żywym człowiekiem. Przy komputerze nie mam ku temu okazji, często nawet czasu. Więc praca w sieci ma swój minus. Ale czy ten sposób zarabiania pieniędzy musi mieć same plusy? W końcu nie ma chyba takiej rzeczy na świecie, która można byłoby przyjąć bezwarunkowo i tylko chwalić. Jednym słowem nie ma prac bez wad. Sztuka tylko, żeby wybrać ta najmniej wadliwą.